Uwaga! Artykuł nie jest mój, tylko przedrukowany z 4lomza.pl
Deklaracja PaT przeciw narkotykom i alkoholowi w Łomży
Blisko setka studentów pracy socjalnej w Państwowej Wyższej Szkole Informatyki i Przedsiębiorczości w Łomży wysłuchała półtarogodzinnego wykładu insp. Grzegorza Jacha, pełnomocnika komendanta głównego policji, na temat profilaktyki wśród młodzieży poprzez sztukę. Twórca programu „Profilaktyka a Ty” podpisał z prorektor PWSIiP dr Krystyną Leszczewską deklarację o współpracy, której koordynatorem będzie dr Krzysztof Sychowicz.
Ogólnopolski program profilaktyczny PaT istnieje od 2006 r. w reakcji Komendy Głównej Policji na alarmujące dane o obniżającym się wieku inicjacji nikotynowej, alkoholowej i narkotykowej. Zjawisko, na które w Unii Europejskiej jako pierwsi uwagę zwrócili Hiszpanie, ogarnia coraz szersze kręgi dzieci i młodzieży. Do palenia „pierwszych” papierosów przyznaje się coraz więcej 11-latków, pierwszy kontakt z piwem czy wódką mają już za sobą 13- i 14-latkowie, natomiast 15- i 16-latkowie sięgają po narkotyki, głównie marihuanę, haszysz i dopalacze wszelkiej proweniencji.
Od kieszonkowego do heroiny
- Chcieliśmy być pomocni zwłaszcza dyrektorom i nauczycielom gimnazjów oraz rodzicom gimnazjalistów, bo to w tej grupie dochodzi do niebezpiecznych inicjacji w najtrudniejszym okresie rozwoju psychofizycznego – opowiadał studentom PWSIiP insp. Grzegorz Jach. – Chcemy, żeby nie było pacjentów w policyjnych izbach dziecka, bo historia każdego to historia błędów dorosłych.
Inspektor przedstawił typowy mechanizm popadania w uzależnienia i konflikt z prawem, które nie dotyczy wyłącznie rodzin dysfunkcyjnych i patologicznych. Dzieci z zamożniejszych rodzin, w których rodzice są zajęci karierą zawodową, dostają „duże kieszonkowe i mają same się wychować. Kiedy kończą się pieniądze, kończą się kumple i zaczynają się kradzieże. Sprzeda się wszystko, a na koniec samego siebie”. Prelegent polecił opowieść o degrengoladzie Tomasza Piątka „Heroina”.
Ponure statystyki i „Profilaktyka a Ty”
- Młodzi, z jakimi spotykam się podczas podróży po Polsce, nierzadko skarżą się na rodziców, że nikt im jako dziecku nie powiedział, że ktoś je kocha, że jest ważne – uzmysławiał powagę problemu insp. Jach. Przedstawiał groźne dane z ankiet wśród gimnazjalistów i uczniów szkół średnich: na dziesięć imprez, takich jak dyskoteka czy urodziny, siedem odbywa się z alkoholem.
- Dostęp do narkotyków w miejscu zamieszkania określiło jako łatwy 57 procent gimnazjalistów, i tu nie chodzi o Warszawę, a 35 procent twierdzi, że w szkole są narkotyki! – bulwersował się insp. Jach. – Co trzeci gimnazjalista miał kontakt z narkotykami, a rodzice o tym nie wiedzą! Dramat jest w polskiej rodzinie, bo połowa rodziców nie spełnia się w roli: nie rozmawia z dziećmi!
Powtórzył apel do samorządowców, aby pieniędzy na profilaktykę nie wydawali na ulotki czy plakaty, gdy młodzi wskazują na najniższą skuteczność „papierowego uświadamiania zagrożeń”. Jedną z najskuteczniejszych w oczach gimnazjalistów metod zapobiegania uzależnieniom są koła naukowe, teatralne, zajęcia w kontakcie ze sztuką wszelkiego rodzaju, sport i rekreacja. To główne założenie PaT: budować w całym kraju społeczność, w której młodzi ludzie realizują się poprzez sztukę i warsztaty artystyczne oraz gustują w „modzie na życie bez uzależnień”. Temu służą od kilku lat spektakle edukacyjne dla młodzieży „Blackout” i dla rodziców „Dzwonek”. Co roku latem odbywają się „Przystanki PaT” – ubiegłoroczny w Ostrołęce, tegoroczny od 10. do 15. lipca w Lublińcu – pełne spektakli, koncertów, happeningów i dyskusji filozoficznych z artystami, pedagogami i terapeutami. Łomżyńscy studenci zostali zaproszeni 100 godzin praktyk podczas PaT.
Naukowcy dziękują policjantowi
Dziękuję za przedstawienie programu PaT z ogromną pasją i zaangażowaniem – mówiła pod adresem inspektora Grzegorza Jacha z KGP prorektor PWSIiP dr Krystyna Leszczewska. – Swoją żywiołowością potrafi pan zjednywać licznych sojuszników. Cieszę się, że do PaT dołącza uczelnia i studenci, zwłaszcza pracy socjalnej, pracy na rzecz młodych i rówieśników. Liczę na uczelniany samorząd. Paweł Gałczyk będzie wsparciem dla dr. Krzysztofa Sychowicza, koordynatora PaT.
- Współpraca z samorządem i koordynacja PaT to dla mnie nowe i ciekawe zadanie – cieszył się historyk dr Krzysztof Sychowicz, znany dotąd głównie z działań o charakterze edukacyjnym i popularyzatorskim. – Jestem zadowolony, że problemy profilaktyki zaprezentowali doświadczeni praktycy. Udział w PaT będzie zwłaszcza dla studentów pierwszego i drugiego roku okazją do stworzenia własnego projektu w PWSIiP, skierowanego nie tylko do łomżyńskiej młodzieży.
UWAGA! ARTYKUŁ ZOSTAŁ PRZEDRUKOWANY Z PORTALU 4LOMZA.PL
Firma Google w ramach serwisu Maps eksploruje kolejne regiony i miasta w Polsce, wykonując zdjęcia panoramiczne ulic, placów i ciekawszych turystycznie miejsc. W lutym zaprezentowała nową w naszym kraju usługę Street View z ul. Piotrkowskiej w Łodzi, w marcu internauci oglądali już uliczne widoki z miast Euro 2012: Warszawy, Poznania, Gdańska i Wrocławia oraz… Krakowa. W Podlaskiem Białystok z Pałacem Branickich pierwszy przyciągnął uwagę twórców Street View – Łomża jest druga.
„Wszystkowidzące” samochody Google’a fotografują budynki i skwery, ludzi i samochody – ze względu na ochronę prywatności z zamazanymi twarzami i tablicami rejestracyjnymi. W ten sposób powstaje fotograficzna dokumentacja do zwiedzania podczas wirtualnego spaceru miejsc w kilkudziesięciu krajach na całym świecie. Internauta może, posługując się myszką do łatwej nawigacji na ekranie, wędrować i rozglądać się wokół, w górę i pod nogi oraz zbliżać do wybranych obiektów.
W słoneczny piątek osobowy opel z najeżoną obiektywami głowicą na dachu krążył ulicami Łomży, między innymi, po osiedlu Południe w okolicy ulicy Sybiraków. Sympatyczny młody kierowca miał zakaz udzielania informacji na temat planu przejazdu i terminu realizacji przedsięwzięcia. Być może, Lomza Street View ujrzy światło dzienne na monitorach w Sieci dopiero za rok – zdjęcia z miast dotychczas obfotografowanych w Polsce robiono minionego lata.
Trochę szkoda, że terminu rewitalizacji łomżyńskiej starówki ani poprzednie władze Łomży, ani obecne nie uzgodniły z Google: duża dokładność fotografii Street View na zbliżeniach odsłoni pewnie wiele mankamentów architektury i ulicznego pejzażu.
Hej. W dzisiejszym poście chcę przedstawić piosenki o dwóch miastach z województwa podlaskiego, czyli ŁOMŻY (czyli o moim mieście) i WYSOKIM MAZOWIECKIM (czyli o mieście skąd jest Spółdzielnia Mleczarska MLEKO-VITA).
DO WYSOKIEGO MAZOWIECKIEGO
1. Tak jak nasza Polska długa i szeroka,
Mamy góry, morze i mazurski szlak.
A na wschodzie jest Podlasie – to opoka,
Tutaj duma narodowa – to firmowy znak.
Na Podlasiu jest miasteczko me kochane,
Gdzie tradycja czyni z życia wielki ład.
To Wysokie Mazowieckie niesłychane,
Tam gdzie człowiek człowiekowi za pan brat.
refren: Do Wysokiego Mazowieckiego, musisz przyjechać tak bez niczego
Życzliwość tutaj ciebie przywita, klimat miasteczka i Mlekowita.
Do Wysokiego Mazowieckiego, musisz przyjechać nie po kryjomu
Tutaj przeżyjesz coś wspaniałego i ciepły klimat – taki jak w domu.
2. W tym miasteczku poznasz ludzi pełnych wiary,
Co życzliwość mają we krwi już od lat.
Tutaj burmistrz w inwestycjach czyni czary,
A z nim wodociągi tworzą nowy świat.
Tu kultura kwitnie jak wiosenny kwiaty,
Tutaj szpital i oświata – jest na schwał.
Więc przyjeżdżaj do nas zawsze – nie na raty,
Tutaj każdy będzie coś dla siebie miał.
refren: Do Wysokiego Mazowieckiego…
Nowe drogi, wodociągi, nowe hale,
Nowe myśli, jak polepszyć życia stan.
Tutaj mamy czas na prace i na bale,
Nasze miasto to jak jeden wielki klan.
Z tej piosenki tylko jeden morał pcha się,
Gdy ci smutno albo nie wiesz czego chcesz.
Przyjedź tu do Wysokiego na Podlasie,
Tutaj razem z przyjaciółmi z życia bierz.
refren: Do Wysokiego Mazowieckiego…
MY Z ŁOMŻY
Nazywam się, proszę Państwa, Hanka Bielicka.
Pochodzę z miasta Łomży, urodzona tamże w roku tysiąc dziewięćset …..
Więc właśnie, w związku z czym zaśpiewam Państwu
piosneczkę o wszędobylskich Łomżyniakach!
Gdzie nie spojrzeć – pełno Łomżyniaków, choć jak nikt kochają ziemię swą,
zna ich Rzym, Warszawa, Paryż, Kraków, i w Bombaju Łomżyniacy są.
Jeśli zdolny, uczony, to z Łomży, kompozytor ceniony, to z Łomży,
zasłużony dyrektor, profesor czy rektor, to z Łomży, to z Łomży, jak nic!
Nie liczymy na cuda, my z Łomży, nie boimy się trudu, my z Łomży,
bo my z Łomży, a Łomża jest perłą wśród miast,
najpiękniejszą gwiazdeczką wśród gwiazd.
Powie ktoś, że my się przechwalamy, że lokalny tu patriotyzm gra,
ale przecież my dowody mamy, niech rozejrzy się, kto oczy ma:
Jeśli zdolny, uczony, to z Łomży, kompozytor ceniony, to z Łomży,
zasłużony dyrektor, profesor czy rektor, to z Łomży, to z Łomży, jak nic!
Nie liczymy na cuda, my z Łomży, nie boimy się trudu, my z Łomży,
bo my z Łomży, a Łomża jest perłą wśród miast,
najpiękniejszą gwiazdeczką wśród gwiazd.
Dla swej ziemi żyją, dla niej giną, czasem ich los, hen, po świecie gna,
więc daleko na Monte Cassino, swą dzielnicę Łomża także ma.
Mmmmmm…..
Nie liczymy na cuda, my z Łomży, nie boimy się trudu, my z Łomży,
bo my z Łomży, a Łomża jest perłą wśród miast,
najpiękniejszą gwiazdeczką wśród gwiazd.
Ponieważ w dniach 01-07 maja 2012 roku przebywam w Wysokim Mazowieckim u cioci, to w tym poście pokażę Wam historię tego miasta z łabędziem w herbie.
Najstarszą wzmiankę dotyczącą miasta można znaleźć w „Dokumentach Konrada” z 1203r., w których figuruje jako wieś Wysokie. Około 1239r. miejscowość określono jako osiedle, należące do kasztelani Święckiej. W dokumentach z końca XV wieku Wysokie pojawia się jako nazwa osady królewskiej, założonej przez Kazimierza Jagiellończyka, który nadał jej prawa miejskie w 1492 roku. W roku 1496 Aleksander Jagiellończyk określił granice miasta, a w roku 1503, już jako król Polski, aktem wystawionym w Wilnie nadał jej prawa magdeburskie, potwierdzając stare przywileje mieszkańców. Nadał także nowe, takie jak: korzystanie ze stawów królewskich, warzenie piwa i stanowienie sądownictwa miejskiego.
W drugiej połowie XVI wieku miasto przeszło w ręce Radziwiłłów, a następnie było własnością innych rodów. Częste zmiany właścicieli hamowały jego rozwój. W czasie najazdu szwedzkiego Wysokie Mazowieckie zostało całkowicie zniszczone i spalone. Z poniesionych strat nie mogło podźwignąć się do końca XVIII wieku. Ciągłe wojny, począwszy od najazdy szwedzkiego, przez wojnę północną, konfederację barską, a na powstaniu kościuszkowskim skończywszy, nie sprzyjały odbudowie miejscowości. Rozwój miasta powstrzymywały także przynależności do różnych zaborów. Za czynny udział mieszkańców w powstaniu styczniowym miasto zdegradowano do miana osady wiejskiej.
W 1866 r. Wysokie Mazowieckie stało się siedzibą powiatu, pozostając jednak osadą aż do wybuchu I wojny światowej. Rangę miasta przywróciły dopiero władze niemieckie w roku 1915. Rolniczy charakter miasta powodował spowolnienie rozwoju w okresie międzywojennym. Miasto ożywiało się tylko w poniedziałki i czwartki, kiedy na targ przybywali okoliczni rolnicy przywożący płody rolne.
W czasie II wojny światowej Niemcy niemal całkowicie spalili miasto, ponadto wymordowali ludność pochodzenia żydowskiego. Równie tragiczny los spotkał wyróżniająca się część inteligencji polskiej. Mimo prześladowań i terroru, ludność prowadziła walkę z okupantem. Miasto było ośrodkiem ruchu oporu i siedzibą komendy Armii Krajowej.
Po wojnie nastąpił rozwój budownictwa mieszkaniowego. Miasto stało się ośrodkiem powiatowym , powstały zakłady i instytucje związane głównie z rolnictwem. Zorganizowano także szkoły podstawowe i ponadpodstawowe, placówki służby zdrowia.
W 1992 roku w związku z 500-leciem miasta został ufundowany sztandar, który uzupełnił dotychczasowe symbole. Do tego czasu jako symbol funkcjonował jedynie Herb Miasta, który wiąże się z faktem lokacji, nadaniem prawa magdeburskiego i wzrostem znaczenia miasta XVI wieku. Herbem jest biały łabędź płynący po wodzie na niebieskim tle. Woda ma kolor zielony, zaś biały kolor w heraldyce oznacza kolor srebrny. Brak jest dokumentów pozwalających na ustalenie genezy powstania herbu jak i formy jego afirmacji. Według jednej z wersji powstanie herbu wywodzi się od stawów królewskich, na których gnieździły się łabędzie. Druga wersja powołuje się na wierność mieszkańców miasta księciu mazowieckiemu. Łabędź jest symbolem wierności i przywiązania.