Apel o pomoc. Edyta Adamska

07 grudnia POMOC

Prośba o pomoc dla brata mojej Dziewczyny

05 stycznia POMOC

wiktorpedowski

Link do strony Fundacji: www.fundacjaavalon.pl
Stąd możesz pobrać: Wizytówki | ulotkę

1% podatku dla Kingi

08 lutego POMOC

10984661_452452534905794_1946925056_n

Pomoc dla Moniki

03 lutego POMOC

10959186_843681929004161_1168326409_n

Pomoc dla Eweliny

05 sierpnia POMOC

APEL ZOSTAŁ NADESŁANY NA MOJĄ SKRZYNKĘ E-MAIL I OPUBLIKOWAŁEM GO NA PORTALU WWW.POMOZ-IM.EU – aktualizacja 15.02.2015

EWELINA NIEROBIŚ – 114/N

 

    Ciężko mi zwracać się o pomoc w sytuacji, gdy widzę wokół apele chorych ludzi, zrozpaczonych matek mających umierające dzieci, a z powodu braku funduszy zamykane są szpitale, hospicja. Gdyby moje życie potoczyło się inaczej, gdybym była osobą zamożną, to pewnie starałabym się pomóc tym wszystkim biednym dzieciom, których dni są policzone, a skraca je jeszcze bezduszność społeczeństwa.

Niestety, los chciał, że to ja potrzebuję pomocy i za pośrednictwem Fundacji „SŁONECZKO” właśnie o nią zwracam się do ludzi wielkiego serca 🙂

     Przyszłam na świat 8.09.1991r., w 29 tygodniu ciąży, z 4 punktami w skali Apgar i w następstwie tego choruję na czterokończynowe, spastyczne dziecięce porażenie mózgowe. Jestem pogodną, wrażliwą, komunikatywną, uspołecznioną osobą, niestety przykutą do wózka, na stałe uzależnioną od pomocy innych osób…  Dotychczasowe leczenie i rehabilitacja nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Od kilku lat spastyka daje o sobie coraz bardziej znać, zaburzając normalne funkcjonowanie organizmu, dochodzą nowe dolegliwości, które bardzo utrudniają mi życie.

Przeszłam już wszystko, co było na miarę możliwości finansowych mojej rodziny. Począwszy od grasicy, akupunktury, środków obniżających napięcie, wydłużanie ścięgien, wstrzykiwanie  botuliny i alkoholu.

Rehabilitacja jest  dla mnie w tej chwili niemal nieosiągalna, gdyż jako dorosły „pacjent neurologiczny” ”nie rokuję” i muszę czekać na turnus z NFZ w kolejce od 3 do 5 lat. Koszty  turnusów w prywatnych ośrodkach rehabilitacyjnych są poza zasięgiem naszych możliwości (trzytygodniowy pobyt oscyluje w granicach 10 tysięcy złotych) Udało mi się przy pomocy Fundacji TVN i zgromadzonym środkom z 1% wziąć udział w trzech takich turnusach (w roku 2007, 2008 i 2014), gdzie ćwiczono mnie bardzo intensywnie z wykorzystaniem specjalistycznych kombinezonów TheraSuit. Efekty były bardzo widoczne. Teraz wiem, że bez takiej ciężkiej, systematycznej rehabilitacji dotychczasowa praca i wysiłek wszystkich lat pójdą na marne, a moje szanse  na w miarę normalne funkcjonowanie w społeczeństwie znikną z upływem lat.

Zbieram również fundusze na nowy wózek, gdyż ten który mam obecnie pogarsza mój stan zdrowia 🙁

Jeżeli zechcecie mnie Państwo wesprzeć w realizacji moich celów, to proszę o dokonywanie wpłat na moje subkonto w Fundacji „SŁONECZKO”         

              1% =>   KRS:0000186434   

 

Spółdzielczy Bank Ludowy Zakrzewo Oddział w Złotowie

Darowizny na subkonta podopiecznych:

89 8944 0003 0000 2088 2000 0010  

                               www.ewelina.ecom.com.pl 

Darowizny – zbiórka publiczna:

21 8944 0003 0000 2088 2000 0070

Wpłaty zagraniczne w euro: kod SWIFT(BIC):

GBW CPL PP, 76 8944 0003 0000 2088 2000 0050

Wpłaty zagraniczne w USD: kod SWIFT(BIC):

GBW CPL PP, 97 8944 0003 0000 2088 2000 0060 

 

 

 

z dopiskiem:

NA LECZENIE I REHABILITACJĘ EWELINY NIEROBIŚ  114/N

 

… bo dobro zawsze powraca 🙂

Płuca dla Justyny

24 czerwca POMOC

Zachęcam do pomocy dla Druhny Justyny, pozostało niewiele czasu. Poniżej informacja o Justynie:

Jestem Justyna, dawniej Gachowska, dziś Piotrowska. Chciałabym podzielić się z Wami historią mojej choroby, z którą od kilku lat bezskutecznie się zmagam.

W 2008 roku urodziłam córeczkę Blankę. Najprawdopodobniej ciężki poród wywołał u mnie niemal nieznaną chorobę – tętnicze nadciśnienie płucne. 2,5 roku tułaczki po szpitalach i prywatnych gabinetach nie przyniosły właściwej diagnozy – słyszałam, że mam zdrowe serce i płuca (źle opisywano moje tomografy i rezonanse), że mam się zapisać na aerobik i pójść do psychiatry, bo wymyślam sobie chorobę. A ja słabłam z każdym dniem.

Harcerstwo to nie był mój sposób na życie – to po prostu było moje życie. Jak bardzo jest ze mną źle, zrozumiałam na Zlocie Stulecia Harcerstwa w Krakowie. Nie nadążałam już nie tylko za wędrującą na zajęcia drużyną, ale także za tuptającą po zlotowych dróżkach 2-letnią córeczką. Zdiagnozowana zostałam 3 tygodnie po zlocie. Dwa i pół roku za późno, ponieważ w tym czasie chore płuca zniszczyły mi serce, które w dodatku wykańczałam regularnie wysiłkiem fizycznym zabronionym w mojej chorobie, a zalecanym stale przez nieświadomych lekarzy.

Walki z NFZ o bardzo drogie leki i bardzo uciążliwe leczenie, ciągłe wyjazdy do klinik we Wrocławiu, Warszawie i Otwocku – to moje życie od końca sierpnia 2010 roku. Mimo wszystko nie zrezygnowałam z pracy w szkole (jestem polonistką) i do dziś prowadzę moją ukochaną drużynę harcerską, choć nie mogę już z nią nigdzie wyjechać.

Od półtora roku wiadomo, że leczenie w moim przypadku nie przynosi efektów, a leki potwornie wyniszczyły mój organizm. Nic w nim już nie działa prawidłowo, a od września mam ogromne wodobrzusze – w mojej jamie brzusznej gromadzi się kilkanaście litrów płynu, mechanicznie ściągany wraca w ciągu kliku dni, przez co stale muszę leżeć w szpitalu i niemal zupełnie nie mogę się już poruszać. Właśnie żegnam się z pracą zawodową, granatowy sznur oddałam mężowi. Na stałe mam podłączoną pompę, która tłoczy mi do płuc substancję, która choć odrobinę rozpycha sklejone żyły.

Moja walka o przeszczep płuc w Polsce to scenariusz na film o trwającej lata bezduszności, niekompetencji i rozpaczy bez szans na szczęśliwe zakończenie. Dwa tygodnie temu, po kolejnym pogorszeniu się stanu zdrowia, moi lekarze napisali do kliniki w Wiedniu. Odpowiedź przyszła w ciągu trzech dni, co już nie mieściło nam się w głowie. Tamtejsi lekarze chcą mnie tam widzieć natychmiast. Zaproponowali mi rodzinny przeszczep płuc. Po raz pierwszy od dawna pojawiła się w moim sercu nadzieja na życie. Polska jednak jest dziwnym krajem – nie podpisała umowy z Eurotransplantem, którą mają inne kraje, dając swoim obywatelom szanse na przeszczepy w całej Europie.

Moje życie jest dziś warte 150 tysięcy euro. 1 lipca mam się stawić w klinice w Wiedniu, gdzie w ciągu 2 tygodni mam otrzymać nowe, zdrowe płuca. Dzięki nim będę mogła żyć.

Moja córeczka, jak tylko jestem w domu, podchodzi do mnie do łóżka, głaszcze mnie po buzi i mówi: „Mamusiu, ale obiecaj mi, że nie umrzesz…”. Żyję w strasznym cierpieniu, lżej by mi było już to skończyć. Ale gdy byłam dzieckiem, zmarł mi Tatuś, więc wiem, co czuje dziecko po śmierci ukochanego rodzica. Tej pustki nie da się wypełnić niczym. Dlatego proszę, pomóżcie mi „kupić” nowe płuca…pomóżcie mi żyć.

Justyna

nr konta: 51 1240 1994 1111 0010 5166 3028

(PKO BP), tytułem: „Justyna Piotrowska”

lub za pomocą strony: SiePomaga.pl

więcej: www.plucadlajustyny.pl

Pomoc dla Asi Wajszczyk z Łodzi

21 stycznia POMOC

Zachęcam do pomocy dla 15 letniej Asi Wajszczyk z Łodzi. Asia nie chodzi, nie siedzi samodzielnie. Więcej informacji o Asi na jej stronie: AsiaWajszczyk.pomoz-im.eu.

apel_asia

apel_asia

W listopadzie nagłośniłem akcję zbiórki pieniędzy na schodołaz dla Asi i akcja zakończyła się sukcesem. Jeśli chcecie pomóc Asi, skontaktujcie się z jej mamą: +48 796-454-477.

1

Powered by WordPress and HQ Premium Themes